Dziwny to kraj, w którym obowiązującą doktryną jest populizm. Odrzućmy go i zajrzyjmy w głąb naszej polityki.

Wpisy z tagiem: Tusk

sobota, 06 marca 2010

Stara strategia medialna mówi, że nie ważne jak, byleby mówili o mnie. Platforma w ostatnich dniach zastosowała tą słabą metodę (ale widać na polskie społeczeństwo wystarczającą), bo wszędzie pełno jest o jej wewnętrznych prawyborach – nie ważne, co mówią, ważne że mówią tylko o nas. PO zaspało na nieoficjalnym starcie kampanii – Olechowski i Szmajdziński ogłosili swój start, gdy Tusk jeszcze smacznie spał. Potem Platforma, w celu ratowania twarzy w obliczu ciągłych afer i kompromitacji, poświęciło jedynego kandydata – samego boskiego Tuska.

I zaczął się problem – co zrobić, gdzie znaleźć kandydata, który nie jest skompromitowany i nie skompromituje się do właściwych wyborów prezydenckich. Podobno były ukłony w stronę Andrzeja Olechowskiego, ale nikt racjonalnie myślący, nie był wstanie nawet zakładać, że to się uda. Były też podchody pod Jana Krzysztofa Bieleckiego, ale tu znowu ślepa droga, bo były premier aż za dobrze zna bagnistość polskiej polityki i wcale nie spieszy mu się do niej powrotem; bardzo prawdopodobne, że spokojnie przeczeka okres karencji po zakończeniu pracy w PKO i szykuje się do nowej pracy w sektorze bankowym, możliwe że za granicą.

Możliwe, że Platforma już wcześniej próbowała znaleźć kandydata spoza ścisłego centrum partii, w regionie, ale Hanna Gronkiewicz-Waltz ma za duży negatywny elektorat, Rafał Dudkiewicz zaczął kręcić swoją bajkę, a Jacek Karnowski już ma poważną aferę na swoim koncie.

No i powstał problem – kto? Platforma tak naprawdę nie ma kogo wystawić, nikt poza „premierem miłości” nie uzyska tak szerokiego poparcia. Wiadomo jednak, kto zostanie kandydatem PO w nadchodzących wyborach – Bronisław Komorowski, to jednak nie przeszkadza partii zrobić show zwanego prawowyborami – byleby tylko zapełnić przestrzeń medialną; przecież od ponad tygodnia nie mówi się już zupełnie o innych kandydatach, no trochę się przez weekend będzie mówiło o Lechu Kaczyńskim, ale to ze względu na apel, jaki PiS wystosuje na kongresie i spodziewaną odpowiedź urzędującego prezydenta.

Dlaczego Komorowski? Bo Sikorski jest niepewny i nielojalny wobec partii (patrz relacje z jego byłą partią); i chce być tym najważniejszym w państwie, zdystansować premiera. Komorowski natomiast sprawia wrażenie bardziej zrównoważonego i konsensualnego, ale to tylko pozory, bo jako Marszałek Sejmu pokazał, że nie potrafi się wybić poza partyjniactwo.

O zwycięstwie nie zadecydują jednak cechy pozytywne i negatywne, zadecydują liderzy, którzy ogłoszą swoje poparcie; Mazowiecki już poprał Komorowskiego, Tusk zrobi to samo i atakujący, ku uciesze gawiedzi, Kaczyńskiego Sikorski nic nie zdziała.

Wiadomo tylko jaka będzie ta letnia, prawdziwa kampania. Po tygodniu prawowyborów PO, obraz mamy już wyraźny – brudna, hakowa kampania z dużą domieszką płytkiej krytyki, a z drugiej strony bardzo niewiele merytoryczności, fachowości i podejmowania tematów ważnych. Witamy w państwie populistycznym, gdzie przygotowanie do funkcji nie ma żadnego znaczenia.

 

Ten tekst powstał w ramach Debaty. Zapraszam do dyskusji

sobota, 30 stycznia 2010

Dlaczego Donald Tusk ogłosił swoją decyzję kilka dni temu? Bo na komisji śledczej pojawił się Mirosław Drzewiecki i mówienie o jego zeznaniach mogłoby się niekorzystnie odbić na PO.

Dlaczego taka decyzja? Bo była inna niż media lansowały. Gdyby ogłosił, że kandyduje, to już następnego dnia przeszlibyśmy do porządku dziennego, a tak to media lamentują, bo przecież jedyny nadający się zrezygnował. Dzięki temu od tych paru dni w ogóle nie mówimy o komisji, za chwilę nawet zapomnimy, że PO ma co tydzień wpadkę i/lub aferę.

To jest czysta polityka przykrywkowa. Do polskiego systemu politycznego wprowadził ją Jarosław Kaczyński, ale muszę przyznać, że Tusk przebija go o klasę. Nie jest to jednak powód do dumy; wprost przeciwnie, bo skoro te przykrywki są lepsze, to świadczy tylko o poziomie nieudolności, kumoterstwa i prywaty Platformy.

Dlaczego jeszcze taka decyzja? Bo jak się sam Tusk przyznał, jest chory na władzę, a prezydentura nie pozwoli mu jej posiadać. Da deklaracja powinna go w ogóle przekreślać jako polityka. Chory na władzę był i jest Jarosław Kaczyński, Waldemar Pawlak czy Marek Borowski, ale oni przynajmniej się wprost do tego nie przyznawali. Ta deklaracja Tuska stawia go w jednym rzędzie z Andrzejem Lepperem, Romanem Giertychem czy Antonim Macierewiczem; nie ma co - doborowe towarzystwo.

A Tusk się bardzo boi porażki i utraty władzy. Zdaje sobie sprawę, że kolejne afery i nieudolności Platformy w końcu odbije się niekorzystnie na sondażach i wyborcy nie będą chcieli mieć tak nieudolnego posła i premiera jako prezydenta. W dodatku pozbawionego, tak jak obecny, ogłady i prezencji. Tymczasem Donald Tusk zostanie jeszcze rok dłużej premierem – łudząc się, że uda mi się tą gehennę dla kraju przedłużyć. A ja już teraz boję się, ile zostanie z tego kraju po czterech latach rządów tego anarchisty, poprzedzonych dwoma latami prób przywrócenia komunizmu.

| < Marzec 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
1. Autor
2. Kontakt
3. Czytam
4. Inne strony warte odwiedzenia

Blogi Polityczne